Nie jesteś zalogowany.
Strony: 1
Czołem,
Ludzki nieskończony debilizm doprowadza mnie już do szału. Zaczynam się poważnie zastanawiać czy warto iść ciągle pod prąd i robić ludziom dobrze. Taka historia:
Znajoma, starsza kobieta zapisała się na podstawowy kurs komputerowy, na którym uczą oczywiście jedynego słusznego systemu, no ale to już inna sprawa. Zapisała się i poprosiła o złozenie dla niej jakiegoś prostego kompa do obsługi internetu, padu-gadu i pasjansa.
Złożyłem, zainstalowałem Ubuntu 8.04, który w tym akurat zakresie jest zupełnie wystarczającym rozwiązaniem. Nie byłoby problemu, gdyby nie kretyni z telewizji kablowej w której chciała podłączyć się do sieci, którzy poinformowali znajomą, że Linux to zaszłość, której się już dziś nie używa, że teraz to Windows XP i Vista, że oni robią tylko pod windowsy. Mogą spróbować, ale poprosili o podanie numeru MAC karty, bo nie wiedzą jak to zrobić (dodam, że przy standardowej konfiguracji Ubuntu do oczytania MAC adresu nie są potrzebne uprawnienia roota).
Ponieważ znajoma nie znała adresu, bo i skąd, a ja mieszkam 150km od niej, uderzyła do swojego znajomego, który zna się na komputerach tak jak ja na psychologii drobiu ten powiedział jej, że Linux to on nie wie jak się tego używa, że to trudne i niech zainstaluje windowsa.
No więc ostatecznie prośba mojej znajomej, po jednym dniu posiadania kompa o zainstalowanie jej windowsa, bo ona taki miała na kursie i że ona sobie nie radzi (a jeszcze nie zdążyła zrobić dosłownie nic oprócz zagrania w pasjansa!) i że to jest taki system, że nikt sobie z tym nie poradzi.
Tłumaczę grzecznie, że ten system jest prosty i przyjazny i przekona się jak tylko zacznie go używać, tylko pokutuje stereotyp trudnego linuksa, powiedziałem telefonicznie jak odczytać MAC adres karty, odczytała, ucieszyła się że to już ma za sobą.
No i puenta.
Pomijam fakt, że wszedłem na manipulatora i ściemniacza, bo pod hasłem legalnego, darmowego, bezpiecznego i nowoczesnego systemu wcisnąłem znajomej stare gówno, którego już nikt nie używa, bo to dla brodatych, względnie pryszczatych świrów przecież jest. Znajoma pod wpływem durnego znajomego znawcy tematyki IT chce wydać pół emerytury na legalnego windowsa, albo mam zainstalować jej pirata. Co do pirata stanowczo odmówiłem. Przekonywałem żeby nie słuchała laików i nie dała się naciągnąć na kasę jak frajer.
Jak na razie linuks dostał po pysku, a windows został wyniesiony pod niebiosa. Jutro ma być instalator z kablówki, który w razie problemów ma dzwonić do mnie. Sądzę jednak że wygra windows, choć jako sponsor komputera chyba będę oponował - ale nad tym się właśnie zastanawiam.
I teraz już wiem na czym polega potęga windowsa: na tym, że wszyscy tego używają, a wszystko inne jest przestarzałe i trudne. Komputer == Windows.
Ostatnio edytowany przez teel (2008-06-17 16:38)
Offline
Problem jest taki że ludzie nie rozumieją że komputer to nie odkurzacz . A po za tym czy windows czy linuks to i tak coś poważniejszego to "śpece" z osiedla mają tylko jedną radę format. A do tego wszyscy producenci dostarczają produkty z sterami pod widnwos i instalatorami. A ci wszyscy "monterzy" to potrafią kliknąć i tyle. A ten tekst
Linux to zaszłość, której się już dziś nie używa, że teraz to Windows XP i Vista
To mnie rozwalił pewnie gość nie wiedział albo skojarzył od razu z MS-Dos.
Mnie już dwa razy porażka sfrustrowała. Raz bo gość tylko gry gry(gimnazjalista), drugi używał trochę nawet ale znowu gry(licealista). A ja sobie siedzę na debianie i patrze jak co 3 miesiące formatują. Morał jest taki trzeba informować i zmienić mentalność ale bez pomocy MEN i mediów ,będziemy nadal się w mrówczym tępię posuwać z migracją
Offline
Prawda jest niestety taka że pod Windowsem wiele rzeczu jest nie jednak prostszych : np aby posłuchać TOK FM ogladnać iTVP trzeba sie nieco naklikać a dla nieobeznanych to dużo.
To że nie ma dysku C: też doporowadza niektórcyh do szału. Nie ma nic dziwnego że na kursie uczą Wina , przecież z nim ludzie się stykaja na codzień w cafejkach u znajomych w pracy. Jakby na kursie uczyli Debiana to kursanci mieliby prawo czuć się oszukanymi.
Podziwiam cię za zapał w propagowaniu powodzenia !
Offline
Ja tam proponuję tylko wtedy, gdy ktoś się uporczywie skarży na Windows. Wtedy sprawa jest prosta. Co do zaistniałej sytuacji - przykra sytuacja, choć trochę dziwna, bo ja mam z UPC i łączę się przez modem, który nie wymaga numeru MAC karty (to dopiero w moim ruterze konfiguruję sam).
Offline
Ja wręcz odradzam Linuksa. Jeśli komuś działa windows, to odradzam zmianę.
Kilka osób przekonało się do Linuksa widząc go u mnie, ale nikogo nie namawiam.
Kiedyś próbowałem i nikomu to na zdrowie nie wyszło.

Offline
Hmm, imho nie do końca zrobiłeś dobrze. Ja najpierw opowiadam o Linuksie, zaletach, wadach, ryzyku, różnicach pomiędzy Linuksem a Windowsem, jak ludzie reagują na Linuksa i jeśli ta osoba dalej jest przekonana że chce Pingwina na dysku to wtedy biorę się za instalację czy ewentualną pomoc przy stawianiu pierwszych kroków z Linuksem.
Zrobiłeś wszystko dobrze, winę ponoszą panowie od kablówki, którzy są niekompetentni, zresztą jak wszyscy. Tak naprawdę dzwoniąc do jakiegoś serwisu to rzadko możesz spotkać jakiegoś fachowca. Gdy zainstalowałem Linuksa i miałem problemy z instalacją Neostrady z modemem ST330 to zadzwoniłem na sławne 0800-102-102 i pani tam według wskazówek powiedziała mi bym wlazł w Panel Sterowania...wtf?1?
Linux niestety dalej jest głównie dla pasjonatów. Nawet osoby, które mówią na siebie "informatyk" nie miały kontaktu z Linuksem, a Windowsa uważają za jedyny system jaki istnieje. Inne MacOS X czy *BSD to jakieś programy wykorzystywane w NASA.
Pomagałem już wielu osobom przy Linuksie, wszystko zależy od chęci. Jedni nie mieli problemów zacząć z Debianem, inni męczyli się przy instalacji rpma nawet gdy napisałem im dokładnie: rpm -ivh nazwa_paczki.rpm
Wszystko zależy od człowieka. Mam tylko nadzieje iż Linux ciągle zdobywający rozgłos stanie się takim systemem, który nie będzie ignorowany, olewany czy potępiany przez "fachowców".

Offline
co do polecania linuksa, to zwykle zadaję kilka pytań:
czy chce ciąć po kosztach?
jak często gra?
czy korzysta z "dziwnego" oprogramowania?
jeśli na wszystkie pytania uzyskuję odpowiedź na nie/nie gra, to w tedy dopiero proponuję linuksa.
Offline
Nie można wymagać aby monterzy kablówki lub też studentki pracujące na infolinii TP biegle posługiwały się konsolą i były w stanie pomóc zainstalować internet w dowolnym systemie to jest po prostu nie możliwe.
Gdybyś mieszkał bliżej znajomej instalacja linuksa mogłaby mieć jakiś sens, a tak lepszy będzie windows. Zawsze osiedlowy "szpecjalista" będzie w stanie jej pomóc, płyty z gazet będą działać bez problemu, każdy sprzęt będzie dział bez problemu. Ja proponowałbym taki kompromis: zamknięte jadro (Windows) + otwarte oprogramowanie (OpenOffice i cała reszta).
Offline
No i zawsze są tego plusy oraz minusy:) A przede wszystkim wszystko zależy od nastawienia człowieka, który ma korzystać z tego systemu. Stereotyp jak najbardziej jest i jeszcze długo będzie... Ale tak jak już wyżej jest napisane, powoli do przodu.
Offline
hind napisał:
co do polecania linuksa, to zwykle zadaję kilka pytań:
czy chce ciąć po kosztach?
Tak
hind napisał:
jak często gra?
Nie
hind napisał:
czy korzysta z "dziwnego" oprogramowania?
Nie
I właśnie w tym rzecz: Ubuntu, które zainstalowałem spełnia dosłownie wszystkie oczekiwania użytkownika. W tym przypadku nie ma najmniejszego powodu, dla którego użytkownik komputera miałby kupować za 40% swojej emerytury Windowsa, na którym tak czy inaczej używałby Firefoxa i OpenOffice. A więc 300zł to dla tego używkownika koszt Pasjansa oraz wygody kretyna z kablówki, który nie potrafi wpisać w konsoli "ifconfig -a"
Offline
A więc 300zł to dla tego używkownika koszt Pasjansa oraz wygody kretyna z kablówki, który nie potrafi wpisać w konsoli "ifconfig -a"
Hehe no oczywiście, bo przecież to takie proste pogooglować chwilę, prawda? Śmieszy mnie to podejście do Linuksa jako religii- nie każdy to czci, wielbi itp. Są ludzie, którzy chcą po prostu używać systemu. Kretyni z kablówki, którzy nie umieją wpisać tego w konsoli? Super! Z takim podejściem to każdy dla każdego jest kretynem- kierowca dla mechanika, bo nie potrafi wymienić części X a to takie proste, każdy człowiek dla architekta, bo nie potrafi zrobić projektu, ale to przecież wcale nie jest trudne. Wyluzuj. Świat =/= Linux
guest07 napisał:
Hehe no oczywiście, bo przecież to takie proste pogooglować chwilę, prawda? Śmieszy mnie to podejście do Linuksa jako religii- nie każdy to czci, wielbi itp. Są ludzie, którzy chcą po prostu używać systemu. Kretyni z kablówki, którzy nie umieją wpisać tego w konsoli?
Dla twojej informacji nie ma w windows graficznego wbudowanego konfiguratora co pobiera mac w cmd daje się ipconfig /all ale to gwoli ścisłości więc procedura podobna...
Dla mnie społeczeństwo informatyczne to takie które umie obsłużyć system. Nawet jak kogoś postawisz przed windowsem a nie miał wcześniej styczności z kompami to i tak go nie obsłuży ale wystarczy mu pokazać google czyli dać wędkę(oczywiście nie wiem czy wiesz ale były takie czasy że ludzie szukali po książkach i nikt nie krzyczał że to złe). Oczywiście błędem jest kiedy dla zwykłego użytkownika system jest zbyt skomplikowany w obsłudze jednak te czasy minęły w linuksach i teraz są w pełni zautomatyzowane distra. Ale ludzie muszą zrozumieć komputer to dość skomplikowana maszyna i ktoś ją musi obsłużyć nieważne czy linuks czy windows samo się nie zrobi(nie umiejętna obsługa a co za tym idzie nie korzystanie z google w przypadku wind xp skutkuje formatem co 3 mies. zwykle). Po twoim poście zastanawiam się czy w ogóle używałeś jakiś prostych disrt(choć warto zauważyć że z powodu małego wsparcia producentów występują na linusk problemy z sterownikami).
A jeśli idzie o samo ustawienie systemu tak czy siach ci mniej obeznani pytają się tych bardziej obeznanych albo ci bardziej obeznani zwyczajnie konfigurują system. Wiem bo zwyczajnie sam latam po sąsiadach i im coś ustawiam w windows
A co do firm tą są działy IT zainstalują i ustwia komp i gitara.
Jak widzisz niektórzy nie traktują linuks jak religii ja traktuje go jako zwyczajny kawałek oprogramowania i używam linuks i win xp(używałem także win 2008 taka przyspieszona vista) z powodzeniem. Ale jednak wiem że komputery trzeba umieć obsługiwać i szukać o nich danych z resztą informacji trzeba szukać do wszystkiego. Kursy komputerowe powinny chyba być obowiązkowe tak jak kursy prawa jazdy przynajmniej moim zdaniem
Offline
oczywiście nie wiem czy wiesz ale były takie czasy że ludzie szukali po książkach i nikt nie krzyczał że to złe
Wiem, wiem, nie musisz mi tego mówić ;> Ale bez przesady, żeby na każde pytanie odpowiadać "google nie masz?"
te czasy minęły w linuksach i teraz są w pełni zautomatyzowane distra
I takim oczywiście jest Ubuntu
No bez przesady- jest to akurat taki system w którym trzeba zrobić nie mało
Ale ludzie muszą zrozumieć komputer to dość skomplikowana maszyna i ktoś ją musi obsłużyć nieważne czy linuks czy windows samo się nie zrobi
A umiesz zrobić projekt architektoniczny np mieszkania?
Po twoim poście zastanawiam się czy w ogóle używałeś jakiś prostych disrt
Hehe jedna z odpowiedzi, które były do przewidzenia. Ale wiesz, muszę Cię zasmucić, bo przez 1,5 roku ciągłego korzystania z pingwina miałem styczność z wieloma systemami, od Mandrivy począwszy na Archu skończywszy.
Jak widzisz niektórzy nie traktują linuks jak religii ja traktuje go jako zwyczajny kawałek oprogramowania
Tak, szczególnie przekonują mnie słowa o tym jacy to ludzie nie są debilni, bo czegoś tam nie potrafią co Ty umiesz ![]()
Kursy komputerowe powinny chyba być obowiązkowe tak jak kursy prawa jazdy przynajmniej moim zdaniem
I tu wstawię puentę: wkurza mnie podejście wielu Linuksowców- komp najważniejszym narzędziem, życia poza kompilacją nie ma, każdy musi to umieć itp itd. No litości! Świat nie obraca się w okół naszego zainteresowania. Nie ma sensu mieć klapek na oczach i ciągle upierać się przy tym, że ta wiedza się przyda.
Jakiś czas temu miałem ciekawą sytuację- w owym "super" Ubuntu coś mi przestało działać(jak się kilka dni później okazało to najnormalniejsza norma). Oczywiście w najmniej odpowiednim momencie, bo miałem wtedy sporo nauki(egzamin). Chwilkę przeszukałem net, ale nie znalazłem satysfakcjonującej mnie odpowiedzi, więc rzuciłem tematem na forum, gdzie zostałem doszczętnie zbluzgany, zjechany, zbesztany itp za to, że za mało szukałem. Oczywiście nikogo nie obchodziło to, że ma się inne, ważniejsze(a to może być coś ważniejszego niż make?) rzeczy do zrobienia, bo i po co? Szczytem było napisanie, że można napisać rozwiązanie, ale po co, skoro można przekopać google i przy okazji czegoś się nauczyć. Przecież to jakaś paranoja!
Ja nie proponuje Linuksa żadnemu znajomemu, jedynie często sam "chwalę" się że z niego korzystam i jeżeli zapytają co to takiego to im opowiadam. Jeżeli ktoś narzeka na Windowsa, również często mówię "jest jeszcze Linux jakby co"
i jeżeli nie mają pytań sami to tak zostawiam
- nie ma co narzucać komuś wyboru - inni muszą świadomie wybrać czego chcą używać.
Co do zupełnie zielonych użytkowników, dobrym przykładem może być mój tata, który jest takim użytkownikiem który nie radzi sobie nawet z Windowsem w większości przypadków. Ma bardzo stary komputer (celeron 500Mhz 160MB RAM) na którym jeszcze 2 lata temu był Windows 98 - ale co chwila jakieś problemy były to ze sterownikami USB dla "pendrive'a", to czegoś włączyć się nie dało, to się zawieszał, to programy się same wyłączały itd. więc zaproponowałem Linuksa. Wiem z czego korzysta (pakiety biurowe, parę starych specjalistycznych programów z Windowsa - które przedtem sam przetestowałem na Wine i działały bezproblemowo, Internet, gg, czasami jakaś muzyka i tyle")
Wymagania były proste: system ma być stabilny, po poslku (tylko ten język wchodzi w gre) i ma wszystko działać to co działało na poprzednim (możliwe zamienniki programów ale proste w obsłudze i w języku polskim). Na dysk został zainstalowany Cdlinux ze środowiskiem IceWm, repozytoria zmieniłem na te od Debiana Stable, Wine obsłużyło wszystkie dotychczasowe programy windowsowe bez problemów, drobne poprawki konfiguracji (X-y i menedżer logowania uruchamiany automatycznie itd.), w katalogu "Moje Dokumenty" utworzone skróty do najważniejszych z nich, doinstalowane "zamienniki" Linuksowe tam gdzie się dało - potem pokazałem tacie gdzie co się znajduje, powłączałem wszystkie programy by pokazać jak się nazywają, że są w jęz. polskim i że są w pełni funkcjonalne i na tym się skończyło. Po 2 tygodniach użytkowania tata stwierdził że jest ten "nowy" system nawet prostszy od tego starego i stabilniejszy i powiedział że jest zadowolony - no może oprócz tego klikania ciągle "zamontuj, odmontuj - dyskietke, dysk USB, cdrom" ale to wytłumaczyłem że jest dla bezpieczeństwa i stabilności
po 2 letnim używaniu na razie to jedyny "zarzut" - ale "da się z tym żyć" ![]()
Oczywiście w tym przypadku wszystko ja zainstalowałem i skonfigurowałem - użytkownik tylko klika ikonki i używa - za to system samoistnie się nie zepsuje i wszystko co potrzebne działa - nawet zdjęcia z aparatu cyfrowego automatycznie się odpalają w przeglądarce grafiki itd. i sama dystrybucja chodzi stosunkowo szybko a X-y mimo że lekkie to po polsku, dość przyjaźnie skonfigurowane i łatwe w obsłudze
w razie czego też prościej przez gg wkleić komendę i wytłumaczyć jak co zrobić niż kombinować z jakimiś service packami jak coś nie działa i ryzykować że potem cały system padnie
. Także nie musi być Ubuntu - wystarczy zrobić wszystko pod użytkownika (pod jego wymagania) i pokazać mu "jak to działa" - jak użytkownik ogranicza się sam do paru programów i zastosowań komputera to Linux może być idealny ![]()
A umiesz zrobić projekt architektoniczny np mieszkania?
Nie rozumiesz. Architekt potrafi posługiwać się oprogramowaniem architektonicznym bo to jego narzędzie pracy. Tak samo jak komputer i jego system operacyjny ,więc defacto użytkownik powinien umieć się obchodzić z nim.
Tak, szczególnie przekonują mnie słowa o tym jacy to ludzie nie są debilni, bo czegoś tam nie potrafią co Ty umiesz big_smile
Ludzie są z natury leniwi. Ludzie nie muszą być omnibusami ,muszą znać podstawy administracji(nie każe im przecież dziergać w bashu skryptów). Ale nie wolą pojęczeć że wszystko jest be bo nikt im nie przyniósł na tacy, a np. gdy ja pomogę sąsiadom i nawet wytłumaczę co i jak ,to oni mają do głęboko w nosie , bo przychodzę po raz kolejny robić im to samo(i nie ,nie jest to nic złożonego) bo oni na to "Nie jestem informatyczką" ale sobie myślę że przecież do jasnej ciasnej word to twoje narzędzie pracy(tu rozumiem że go zwyczajnie używa do pracy) i powinnaś się z nim umieć obchodzić ,a z resztą są pliki pomocy których 90% ludzi nie używa. Oczywiście można wyciągnąć że z tej historyjki to idioci ,ale jak już mówiłem są leniwi choć warto zauważyć ze poziom intelektualny młodzieży trochę się obniżył(sam ma 19 lat) i pełno "ekspertów" się narobiło.
Jeśli chodzi o odsyłanie do google to robię to zazwyczaj na innych forach kiedy ktoś pyta o rzeczy typu jakilinux. Ale kiedy widzę że kaliber trochę większy to nie, choć niektórzy mają tendencję i do takich spraw od razu odsyłać do google.
Cóż jeśli chodzi o same problemy dz distrami to faktycznie ubuntu 8.04 jest rzeczywiście nie dopracowane. Zasadniczo zdarza się że nikt nie ma problemów z linuksem a i zdarza się że są problemy oczywiście głównym powodem jest brak sterowników
Puenta jest taka ludzie są leniwi i konserwatywni. Oczywiście problemy z linuks się zdarzają(choć wystarczy popatrzeć na inne fora i działy windows tam nie jest inaczej), nie ma co zaklinać rzeczywistości. Problem leży w ludziach choć i może w społeczności skupionej w okół linuksa potroszę także ,niczego nie można wykluczyć.
Ostatnio edytowany przez revcorey (2008-06-19 14:07)
Offline
guest07: Fakt faktem, że niektórzy linuksowcy zachowują się jak fanatycy. Szkoda tylko, że zniżasz się do ich poziomu. Jeśli chodzi o oczekiwany poziom trudności obsługi komputera. Komputer to skomplikowane narzędzie, ale w odróżnieniu od projektów architektonicznych jest czymś co jest przydatne w każdej sferze życia obecnie. Praca, rozrywka, edukacja. Dlaczego więc, skoro jest tak ważny ma zostać sprowadzony do oczekiwania : "ma działać!", jak chcesz żeby działało, to włóż w to trochę swojej pracy, albo zapłać komuś, żeby zrobił to za ciebie, większość wybiera ch*jowe działanie Windows i psioczy na linuksa, że nie da się go obsłużyć od początku do końca, będąc zupełnie zielonym i nie spędzając chwilki na lekturze.
Offline
Po co komu linux jak ledwo sie nauczyl komp obslugiwac? I pewnie do pracy mu to potrzebne - w takim razie ta pani powinna pracowac na windowsie w domu zeby nie zapomniec jak go sie obsluguje!
Ani linux nie jest taki wspanialy ani winda taka zla. XP/2000 jak i krytykowana ponad miare vista to dobre i stabilne systemy. Smieszy mnie jak ktos krytykuje Viste a wychwala np. slabiutkie, pelne bledow macOS.
Linux jest raczej dla fanatykow takich jak my - jak ktos bedzie chcial to samo go sobie zainstaluje.
Ja natomiast poznałem "pana z kablówki", który nosił ze sobą płytkę z Knoppiksem.
Mówił, że ludzie na windzie to nie raz taki syf mają, że jak w ciągu kilkunastu minut nie da się ustawić aby był internet (dhcp), to odpala Knoppiksa, pokazuje, że na Linuksie internet jest ![]()
Offline
tia tylko ze to raczej wina uzytkownika nie samego systemu.
U mnie sytuacja na stancji była podobna. Za pierwszym razem jak się wprowadziłem i przyszło do podłączania neta jak pan monter zobaczył u mnie Ubuntu to stwierdził,m że Linux to nie system operacyjny. Zainstaluj se pan XP to będzie miał pan net. Jak poprosiłem o dane do podłączenia sieci i pokazałem ile razy trzeba "klikać" to dziwnie się popatrzył i poszedł. Po roku coś zaczął net nawalać (chyba router) przyszedł ten sam ziomek. Patrze co on robi a on wyciąga laptopa, włącza a tam grub i po kolei, debian, cdlinux i suse chyba było oraz windows XP i Vista. Po rozum do głowy poszedł? A może taki hipokryta z niego po prostu...
Offline
Ja nie wymagam od znajomych znajomości wszystkich programów i systemów operacyjnych. Każdy używa tego co chce i używa tego wedle ambicji. Był taki jeden gość, który strasznie syfił na swoim Windowsie XP. Nie znał podstaw obsługi systemu. Ale powiedział mi, że to dla niego nie aż takie ważne. Po prostu chce raz na jakiś czas zajrzeć do Sieci, pogadać przez padu-padu i to wszystko. Mówił też, że stać go na to by raz na kilka miesięcy zapłacić komuś za przeinstalowanie systemu, bo nie może już na nim pracować z powodu mulenia. Takiego człowieka chcecie nawracać? Po co. Niech ma co chce mieć. Nie ma ambicji - nie będę go zmuszał do ich posiadania. Siedzę całymi dniami w domu, a nikt mnie nie zmusza do tego bym zmieniał styl życia i np. grał w piłkę. Nie mam ambicji dotyczących sportu i nikomu nic do tego. Masz to co chcesz.
Ale wymagam znajomości Uniksów, systemów jabłczanych oraz innych, takich jak np. mało znane systemy firmy Microsoft (Windows) u wszystkich "szpeców". Nie ma nic gorszego niż rozmowa z osobą, która teoretycznie jest specjalistą w swojej dziedzinie, a tak na prawdę nie wie nic, bo jej praca ogranicza się do klikania "Dalej" w jakimś głupim instalatorze. Taką pracę mogą obecnie wykonywać dzieci ze szkół podstawowych.
Offline